Przygoda w klubie

2

Damian nigdy nie przepadał za dyskotekami i miejscami, w których zwykle panował gwar i tłok. Był raczej spokojnym i ułożonym facetem, któremu daleko było do imprezowicza, jednak nie mógł narzekać na brak powodzenia u kobiet. Mimo początkowej niechęci, ostatecznie zgodził się tej nocy przyjść do klubu, ponieważ jego najlepszy przyjaciel Tomek go do tego namówił.

W trakcie kiedy Tomek doskonale bawił się na parkiecie wraz z nowo poznaną dziewczyną , Damian niemrawo poruszał się w roztańczonym tłumie, rozglądając się dookoła i zastanawiając się co on właściwie robi w tym miejscu. Miał zamiar podejść do baru i zamówić kolejnego drinka, jednak jego uwagę przykuła dziewczyna tańcząca nieopodal niego. Była drobną zgrabną szatynką, ubraną w obcisłą czarną sukienkę, sięgającą do połowy ud. Na nogach miała wysokie szpilki, co dodatkowo nadawało jej postaci seksapilu. Szatynka poruszała się niezwykle zmysłowo w rytm muzyki, a jej ciało niemal się wiło w uwodzicielskim tańcu. Damian zdawał sobie sprawę, że nie tylko on na nią spogląda, doskonale znał ten typ kobiet, które kuszą i jednocześnie onieśmielają facetów. Nigdy nie uważał się za dobrego tancerza, jednak postanowił podejść do dziewczyny i porwać ją do tańca. Szybko okazało się, że nie miała nic przeciw. Tak jak sądził – była uwodzicielska i pewna siebie. Nie speszyło go, kiedy świdrowała go wzrokiem, a jej gibkie ciało, zaczęło delikatnie się o niego ocierać.

Poczuł na sobie falę podniecenia, a jego członek stawał się coraz bardziej nabrzmiały. Dziewczyna najwyraźniej to wyczuła, widział to w jej oczach. Nagle chwyciła go za rękę i poprowadziła przez tłum ludzi do pomieszczenia, które wyglądało na szatnię. Nie było tam nikogo poza nimi. Szatynka zbliżyła swoje pełne usta do jego ust i już po chwili namiętnie się całowali. Jej drobna dłoń sięgnęła do jego rozporka, ujęła jego sterczącego penisa i zaczęła sunąć po jego powierzchni w górę i w dół. Był oszołomiony, kiedy klęknęła przed nim, a jej usta i język zaczęły się bawić jego członkiem. Dziewczyna doprowadziła go do szaleństwa i sprawiła, że skończył w ten sposób – niemal eksplodował. Chwilę potem zniknęła, zostawiając go całkiem samego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *